• Wpisów: 85
  • Średnio co: 29 dni
  • Ostatni wpis: 55 dni temu, 23:41
  • Licznik odwiedzin: 36 796 / 2513 dni
 
niekolorowamilosc
 
Chciałam napisać coś sensownego. Ale co sensownego można napisać o pierwszej w nocy? Chyba tylko tyle, że bezsenność znowu zapukała do moich drzwi. Bezsenność? A może ktoś całkiem inny. Życie pokłóciło się z czasem i znów płatają mi figle. Ale może od początku. Moje życie od początku nie było sielanką. Jasne, miałam gdzie spać, co jeść. Ale brakowało mi miłości. Od samego początku. Może dlatego teraz najchętniej zatrzymywałabym czas znajdując się w ramionach tej jednej jedynej osoby na całym cholernym świecie.  Tak, moja droga, znowu siedzisz w mojej głowie. Ale wiesz co, lubię gdy to robisz. Choć momentami to cholernie boli. Uwierasz tak, że aż łzy lecą i o oddech ciężko. Ale nie mam Ci nic za złe, wręcz przeciwnie- jestem wdzięczna. Odmieniasz mnie. Sprawiasz, że znów mam ochotę się uśmiechać. Że chcę ubrać na siebie coś w czym poczuję się atrakcyjna. Że czasem wyobrażam sobie siebie w jakiejś sytuacji i myślę, że mogłabym wyglądać seksownie i uśmiecham się domyślając się twojej miny na mój widok. Szok? Radość? Zaskoczenie? Przyspieszone bicie serca? A może wręcz przeciwnie, coś w innym kierunku? Przecież obie czujemy strasz przed tym co może się wydarzyć. Ale, hej, miało być optymistycznie! No właśnie, i tu jest problem. Nie ma Ciebie, jesteś daleko, a to nie jest jakiś cholerny film romantyczny. Nie mam ze sobą nic związanego z Tobą. Żadnej bluzy, w której mogłabym teraz siedzieć, żadnego łańcuszka czy innej pierdoły, którą mogłabym obracać w palcach uśmiechając się pod nosem. Nie mam też butelki czerwonego wina, które było by mi tak potrzebne. Ale mam za to miliony słów w mojej głowie, setki wspomnień. Tych dobrych i tych gorszych, tych cudownych o których mogłabym marzyć by trwały bez końca, jak i tych, które zadawały potworny ból. Na co dziś postawić? Co wybrać? Smutek czy radość? Zawsze pada na to pierwsze... Nawet jeśli już zaczyna się w miarę radośnie to później i tak się pieprzy. hm.. pieprzy... Nie, bez takich dziś. A może właśnie tego tak podświadomie pragnę? Poczuć ten kojący dotyk przynoszący ukojenie. Zatracić się w nim, przestać myśleć, odpłynąć. Zapomnieć na chwilę o całym świecie, o wyrzutach sumienia i dać się ponieść, prowadzić się ciału, posłuchać jego głosu. Czytałam, że północ powinna być ostateczna godziną na pójście spać, to prawda. Nie zasnęłaś półtorej godziny temu? Twój problem, teraz cierp. Na natłok myśli, przemyśleń.
Idę spać. Dobranoc.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków