• Wpisów: 85
  • Średnio co: 29 dni
  • Ostatni wpis: 55 dni temu, 23:41
  • Licznik odwiedzin: 36 796 / 2513 dni
 
niekolorowamilosc
 
ale nie chodzi o wiarę w Boga, Buddę czy coś jeszcze innego.
męczy mnie kwestia wiary w siebie. i wiary w słowa innych. co jest w sumie powiązane.
mając obniżone poczucie własnej wartości, nie ważne czy nie było ono budowane od początku przez naszych rodziców, czy zostało zniszczone już w czasie naszego życia, ale nie mając go, lub mając je bardzo małe, łatwiej nam jest uwierzyć w słowa, które mówią o nas źle. wierzymy gdy ktoś mówi o nas źle, wierzymy w to że tak jest. ciężko nam jednak poczuć, że słowa wypowiadane na nasz temat pozytywnie, komplementy, mogą być również prawdziwe. bo jeśli uwierzymy już w te złe, to nie dopuszczamy do siebie tych dobrych. nawet jeśli to one są prawdziwe. bo postrzegamy siebie w krzywym zwierciadle, jedynie jako negatywy.
są osoby, które i komplementy uznają za obraźliwe, wypowiadane sarkastycznie.
dlaczego bardziej pokładamy wiarę w słowa przynoszące ból?! a nie te wywołujące uśmiech.
czasem jeden dzień potrafi nam zniszczyć tylko jeden negatywny komentarz, nie ważne, że wcześniej usłyszymy kilka pozytywnych.
dlaczego tak jest?
paradoksalne pytanie... przecież wiem.. bo nie wierzymy w siebie... bo nie wierzę w siebie...

  •  
  • Pozostało 1000 znaków